Cykl przemocy-czemu ofiara milczy

O przemocy domowej, czyli dlaczego kobiety zostają z oprawcami

Długo zastanawiałam  się jak ugryźć ten temat humorystycznie, tak żeby jednocześnie nie pomniejszyć cierpienia ofiar. Przyznam, że nie jest to łatwe i nie wiem, czy odniosłam na tym polu sukces, ale zobaczmy…

Efekt utopionych kosztów

Pamiętasz może jeszcze gazety dla kolekcjonerów? Kolekcje Hachette. Nie wiem, czy dalej funkcjonują, ale ja pamiętam  reklamy z dzieciństwa. Dajmy sobie za przykład kolekcje z modelem samochodu. Przypomina mi się, że coś takiego było. W pierwszej gazetce jest dodane dość dużo rzeczy: dostaniesz książeczkę opisującą dany samochód i samochody z danego okresu, coś na temat modelu, niezbędne przyrządy do złożenia modelu i kilka ważnych i dużych elementów owego samochodu. A wszystko za 5 zł. Oj opłaca się, nie?

Efekt utopionych kosztów

Już się nakręciłeś na nowe hobby. Nowa gazetka będzie za tydzień, więc już czekacie, aż pojawi się w kiosku. I jest, ale teraz kosztuje 10 zł. No cóż. To nie jest tragedia. Dalej ma sporo elementów. To i tak opłaca się bardziej niż kupić pełny model za 200 zł. I nakręcasz się jeszcze bardziej, a kolejny numer kosztuje już 15zł. Trudno, masz już złożone pół samochodu. Jeszcze kilka elementów i będzie koniec. Kolejny numer kosztuje 15 zł, więc nie jesteś już tak wkurzony, ale za tydzień choć cena się nie zmienia to części robi się mniej. Kolejny tydzień: gazeta 20 zł, a tak jakieś małe popierdułki zamiast konkretnych części.

Podsumujmy sobie: 5 + 10 + 15 + 15 + 15+ 20 = 80 zł Tak, wydałeś 80 zł na złożenie części auta i nie masz pojęcia, kiedy będzie koniec i ile będą kosztowały kolejne gazetki. Brniesz w to dalej, czy uznajesz, że właśnie wyrzuciłeś 80 zł do kosza?

To właśnie nazywa się efektem utopionych kosztów, który jest jednym z czynników przez które kobieta zostaje ze swoim tyranem.  Zainwestowała tak dużo energii i czasu w tego człowieka, że ciężko jej go przekreślić. Pamiętaj, że często zostawiając tyrana musi zostawić też mieszkanie i cały swój dobytek. Chyba nie powiesz, że jest to łatwe?

Cykl przemocy, czyli nie wszystko jest czarno-białe

No tak, ale przecież ona widzi, jaki jest jej partner. On się nie zmieni. Kto chciałby być z takim oprawcą?! A no nie do końca. Rzadko kiedy coś jest czarno-białe. Po pierwsze stosuje wyparcie. Ty pewnie też często, gdy popełnisz jakiś błąd wmawiasz sobie, że w sumie nic się nie stało tylko po to by poczuć się lepiej. Ona robi tak samo. Umniejsza złe zachowania partnera i wyolbrzymia te pozytywne. Oczywiście wszystko po to, żeby poczuć się lepiej.

A on. On nie zawsze jest potworem. Na początku jest częściej pięknie niż źle i pewnie dlatego związek nie rozpada się na samym początku. Pomaga w tym tak zwany cykl przemocy.

Miodowy miesiąc

Zacznijmy od tej dobrej strony: miodowy miesiąc. On prawdziwy aniołek. Przynosi ci kwiaty i nosi na rękach. Która by takiego nie chciała? Cały czas pokazuje jaka jesteś wyjątkowa i jak bardzo cię kocha.

Kocha, kocha, trochę mniej kocha, mniej, mniej, nie kocha?, kocha, wkurzasz go, wścieka się, no ale kocha, drażnisz go na każdym kroku, ale przecież cię kocha.

Tak to wygląda?

Narastające napięcie

Bo po miodowym miesiącu jest faza narastającego napięcia. Nie od razu się psuje. Coraz częściej się kłócicie, ale to przecież znaczy, że wam zależy. Kłótnie zaczynają się o najmniejsze głupoty, a on chodzi ciągle rozdrażniony. Twój ukochany stał się bombą zegarową, a ty nie masz przeszkolenia saperskiego. Nawet nie wiesz co może być zapalnikiem. I poszło. Przesolona zupa? Może. A może coś jeszcze bardziej błahego. W każdym razie pierwszy raz podniósł na ciebie rękę.

Faza przemocy

 I co? Myślisz, że to tak łatwo drogi obserwatorze? Teraz  będzie ją lał, więc musi być głupia skoro z nim zostaje. A no nie. Teraz to on jest misiek pysiem w bitej śmietanie z czekoladową posypką. Jego kobitka może spodziewać się przeprosin, błagania, kwiatów i wszystkiego czego może sobie zażyczyć. Do czasu… Każdemu poczucie winy w końcu przechodzi. Jemu też, więc wracamy do naszego cyklu. Z czasem faza przemocy jest coraz bardziej wyraźna. Już nie uderzy raz, ale dwa i nie ręką tylko czymkolwiek ma w tej ręce. Już nie jest to chwila, ale długie kłótnie. Tak. Faza przemocy się wydłuża.

Cykl przemocy – za drugim razem łatwiej

A co z miodowym miesiącem? Słyszeliście kiedyś takie powodzenie, że pierwszy raz jest zawsze najtrudniejszy? No właśnie, dla niego też. Za pierwszym razem poczucie winy prawie odgryzło mu nogę. Za dziesiątym tylko uszczypnęło. Podczas miodowego miesiąca było tak pięknie właśnie dzięki poczuciu winy, więc jak można się domyślić ten czas nam się skraca.

Żebyśmy się nie zrozumieli źle. To nie dzieje się z dnia na dzień. Jeden cykl przemocy może trwać nawet kilka miesięcy. To nie film w którym wszystko odgrywa się szybko i jest przerysowane. Fazy mogą przechodzić w siebie tak płynnie, że prawie niezauważalnie. A do tego, w dramatycznych sytuacjach nie słychać klimatycznej muzyczki, która zwiastuje nam coś złego.

No ale przecież ona nie jest głupia. Wie, że jest źle. Na początku może mieć nadzieje. Myśleć:cykl-przemocy

że on się zmieni,

że jest winna,

że jej się należało,

że nic się nie stało

i dużo innych „że”.

Więc podstawowe pytanie: Dlaczego nie odejdzie?

Odseparowana

Często po prostu nie ma gdzie. Oprawca skutecznie odseparowuje swą ofiarę od świata zewnętrznego. On zniechęca ludzi wokół lub ogranicza jej kontakty, ale może robić to też sama ofiara. Jak? Skoro wkurza go moja mamusia to nie będzie do mnie przychodzić, bo nie chcę kłótni w domu. Koleżanek też nie lubi, bo jak przychodzą nie robię obiadu. Ok. Nie będą przychodzić, ja pójdę do nich. Ale nie idzie lub chodzi coraz rzadziej. Tak więc, aby uniknąć kłótni i potencjalnego zapalnika powoli ogranicza swoje życie krok po kroku, aż nie ma nikogo po za tyranem.

A jeżeli ma bliskich. Jeżeli oni nie odeszli mimo wszystko? No cóż. Kto tak po prostu powie Jestem ofiarą? Niektórym trudno poprosić o pomoc w przytrzymaniu drzwi, a co dopiero w zmienieniu całego życia.

Niestety najczęściej, gdy ofiara decyduje się w końcu sięgnąć po pomoc jest już za późno, by wyszła z tego bez szkody. Pamiętaj, że oprócz przemocy fizycznej, doznała też przemocy psychicznej, która często jest gorsza, a trudno ją udowodnić. Zastraszanie, kontrola, ciągłe napięcie, ciągłe uważanie na słowa, wzmożona uwaga to codzienność w rodzinach przemocowych.

Temat jak rzeka, a post taki krótki. Jeszcze dużo można by było napisać (i może kiedyś dopisze jakąś kontynuacje), ale na razie odsyłam do ciekawych artykułów przesiąkniętych wiedzą ekspertów (pozycja 3 i 4 porusza temat przemocy stosowanej przez kobiety):

Charakterystyka zjawiska przemocy w rodzinie